Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Generalnie widzę jakiegoś robaka dosłownie przed chwilą i go ciach z telefonu ja w szoku bo nie wiem czy dostał one shota czy nie. Zapalam światło patrze co to było a to biedronka (only sad rections). Mniejsza wyrzucam ją przez okno patrze a przy lampie lata komar ja juz zdenerwowany planuje napad. Czekam aż siądzie w jednym miejscu po czym biorę książkę którą dostałem na zakończenie roku i nagle myk biorę zamach jednak coś poszło nie tak i połamałem mu tylko 1-2 nogi. Przez połamane kończyny musiałem czekać na dobry moment aż 5 minut w między czasie skontaktowałem się z ekspertem w tych sprawach. Był to nie kto inny jak @Młody G opisuje mu całą sytuacje. A on mi mówi:

-Masz dezodorant 

-Tak

-Zagazuj (wstaw tu wulgarne określenie męskiego narządu rozrodczego)

No to ja naiwny zrobiłem jak mi kazał jednak nie przyniosło to zamierzonego efektu lecz przeciwnie komar zaczął latać po całym pokoju. Ja cały obsrany nie wiem co robić i czekam obserwując wroga. 

W końcu usiadł zakradam się do niego i myk go z książki NARESZCIE zrobiłem to, komar został pokonany z Mlodym świętowaliśmy zwycięstwo

 

Ps. Podczas pisania tego postu zobaczyłem kolejnego komara -,-

i sry za błędy :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest pikuś.

Kiedyś siedzę sobie przed kompem i beztrosko warnuje na forum, gdy tu nagle zza monitora po ścianie wspina się do góry na ok 50cm wyżej niż monitor pajonk. Nie był to zwykły pajonk z rodziny pajonkowatych, jak się później okazało. No to co, klapek w dłoń, rozbieg sprzed domu i dzika szarża. W momencie gdy klapek dotknął jego włosków parzących, ten zrobił taki unik, odwracając się na plecy i spuszczając na pajęczynie. Było późno, a ja musiałem iść spać z przeświadczeniem że pająk ninja wie, że chciałem go zabić. To było z rok temu, a ja nadal czuję jego obecność i słyszę shurikeny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też miałem przykre przeżycie z pajonkiem. Raz sobie leżę już sobie zasypiam i czuję coś wlochatego na brzuchu ja odkrywam kołdrę i widzę to białe monstrum patrzy się na mnie wie że jest tu nie proszony. Zaczynam go strzepywac z siebie był już w okolicach pępka pewnie chciał tam złożyć jaja ale go powstrzymalem. Wziąłem go na kartkę i biegnę szybko na balkon żeby pozbyć się go z domu. I tym razem misja zakończyła się powodzeniem ale mogłem przyplacic życiem to spotkanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To był manerw na odpalanie petów, gdy ma się zapalniczkę bez gazu i dezodorant :D Psikasz na mebel, iskierka i jadymy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.